wtorek, 28 kwietnia 2015

Recenzja: O-WAY, Silk'n Glow Hair Mask - Maska Blask i Jedwab

Dzisiaj znów będzie włosowo, ale tym razem o maseczce do włosów, a mianowicie masce "Blask i jedwab" włoskiej marki O-WAY. Otrzymałam ją od przemiłej pani Patrycji z wrocławskiej hurtowni fryzjerskiej New Styler. Jest to produkt profesjonalny stworzony na bazie składników roślinnych. Połączenie to bardzo mnie zainteresowało, a jeśli chcecie wiedzieć jak się sprawdziła, zapraszam do czytania!


O-WAY to pierwsza linia produktów do pielęgnacji włosów, oparta na wysokim stężeniu mikronizowanych roślin, hydrolatów i olejków eterycznych. To 100% natury dla Twoich włosów – bez SLS, SLES, parabentów, silikonów, sztucznych barwników i alergenów.


Opis producenta: Maska do włosów suchych i porowatych. Produkt głęboko odżywia i zapobiega "pierzeniu" się włosów. Przywraca włosom naturalną gładkość.

Korzyści:
- nie zawiera SLS, SLES, parabenów, silikonów, sztucznych barwników, alergenów zapachowych oraz olejów mineralnych
- zawiera: organiczne ekstrakty
- zawiera biodynamiczny owies - substancje w nim zawarte mają działanie odbudowujące
- zawiera organiczny owoc Cupuacu, który ma właściwości odżywcze i zmiękczające, nadaje włosom połysk.
- orzechy Brazilijskie - bogate w witaminy A i B rozpuszczalne w wodzie, przeciwdziałają pierzeniu się włosów
- nadaje włosom połysk i ułatwia rozczesywanie

Cena i pojemność: 65 zł / 150ml, 99zł / 500ml


Opakowanie: Zamknięcie kosmetyku w metalowej tubce dobrze chroni jego zawartość przed zepsuciem, jednak dla mnie jest mało wygodne w użyciu. Tubka jest twarda i trzeba zawalczyć, żeby wydobyć maseczkę mokrymi rękoma. Również rozcięcie opakowania, aby wydobyć resztkę, do przyjemnych nie należało. Doceniam zamysł, jednak wolałabym słoik.

Konsystencja i zapach: Zapach kwiatowy, przyjemny, zdecydowanie w moim guście. Konsystencja dość leista, maska nie oblepia włosów, raczej w nie wnika i zostawia delikatną powłokę, co również preferuję.

Skład: I tutaj zaczynają się schody, bo składników pochodzenia roślinnego jest dużo, ale producent obiecywał skład bez silikonów, a znajdziemy je na 4 i 5 miejscu po wodzie. Do samych silikonów w umiarkowanych ilościach i nie nakładanych na skórę głowy nic nie mam, ale nie lubię jak się klienta robi w bambuko, nieładnie.

Właściwości: Moje włosy są z natury proste jak drut, przy tym cienkie i gęste, rozjaśniane na długości na blond z ciemnego blondu, jednak zdecydowanie niskoporowate. Maskę stosowałam głównie na długość, licząc na odżywienie i dociążenie zapobiegające puszeniu się. Spisywała się dobrze, włosy były błyszczące i nawilżone, jednak z puszeniem się bywało różnie. Trochę brakowało mi efektu wow i lepszego dociążenia. Nie było problemu z jej spłukaniem, nie przyspieszała przetłuszczania się skalpu. Maska była bardzo wydajna, gdyż starczyła mi na 5 aplikacji, a zazwyczaj potrzebuję 40-50 ml maski na moje długie za pas włosy. Mam wrażenie, że nie jest to maska idealnie dopasowana do mojego typu włosa i u dziewczyn z włosami suchymi i wysokoporowatymi lepiej by się sprawdziła, tak jak sugeruje producent.

Podsumowanie: Tej konkretnej maski nie zakupię, ale w ofercie marki jest dużo ciekawych produktów i jak tylko uporam się z zapasami (co niestety może jeszcze potrwać do końca tego roku, albo i dłużej) to rozważę zakup szamponu bądź innej maski.Warto też zwrócić uwagę, że duże pojemności dużo bardziej się opłacają, niż mniejsze.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Bana-love or bana-no? Recenzja bananowego duetu do włosów od The Body Shop

Do marki The Body Shop mam dość chłodne podejście, gdyż to kolejna firma pozująca na sprzedającą kosmetyki naturalne, jednak znalezienie w ich składach kilku składników roślinnych to duże osiągnięcie. Mimo wszystko o bananowym duecie do włosów było tak głośno swojego czasu w blogosferze, więc gdy miałam okazję nabyć go drogą wymiany, kierując się myślą, że jeśli sama nie spróbuję, to się nie dowiem, przygarnęłam dwie żółte butle. Niedawno sięgnęły dna, więc czas na kilka słów, co o nich sądzę.


Opis producenta: /szampon Bananowy szampon, kultowy kosmetyk z 1990 roku znów w sprzedaży. Nowa wyśmienita seria naturalnych kosmetyków Anita`s Favourites. Szampon posiada wspaniałe właściwości odżywcze, włosy są miękkie, lśniące. Bardzo intensywny zapach szampon zawdzięcza ekwadorskim bananom. Produkt nie testowany na zwierzętach.

/odżywka Lekka bananowa odżywka do włosów swoje właściwości odżywcze i intensywny zapach zawdzięcza ekwadorskim bananom, które stanowią główny jej składnik. Dzięki odżywce bananowej włosy są miękkie, lśniące i odżywione. Nowa seria Anita`s Favourites ma w swojej ofercie kultowe produkty firmy The Body Shop, stawia również mocno na ekologię. Bananowa odżywka do włosów została po raz pierwszy wypuszczona na rynek w roku 1988.

Cena: 25zł za butelkę

Pojemność: 250 ml

Skład: /szampon Aqua/Water/Eau, Sodium Laureth Sulfate, Musa Paradisica Fruit (Banana), Cocamidopropyl Betaine, Glyceryl Hydroxystearate, Sorbitan Sesquicaprylate, Phenocyethanol, Sodium Chloride, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Mel/Miel/Honey, Panthenol, Polyquaternium-7, Stearic Acid, Citric Acid, Palmitic Acid, Parfum/Fragrance, Disodium EDTA, Ascorbic Acid, Sodium Hydroxide, CI 19140/Yellow 5, CI 14700/Red 4

/odżywka Aqua/Water/Eau, Musa Paradisica Fruit (Banana), Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Phenoxyethanol, Hydroxyethylcellulose, Lecithin, Mel/Honey/Miel, Panthenol, Propylene Glycol, Parfum/Fragrance, Benzyl Alcohol, Ascorbic Acid, Citric Acid, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide, CI 15985/Yellow 6, CI 19140/Yellow 5


Opakowanie: Oba produkty umieszczono w butelkach z zamknięciem na klik i przykryto estetyczną etykietką w minimalistycznym stylu, jednak nie pozostawiającymi wątpliwości co do zawartości. Butelki są dość twarde, jednak nie miałam problemu z wydobyciem obu produktów do samego końca, bez ich rozcinania.

Konsystencja i zapach: Szampon jak widać na powyższym zdjęciu, jest przeźroczysty o żółtawym zabarwieniu, odżywka ma bardziej intensywny odcień i jest gęstsza. Zapach jest owszem bananowy, jednak do prawdziwego banana dużo mu brakuje, szczególnie po spienieniu na głowie. Zapach nie utrzymuje się długo na włosach.

Skład: Najciekawsze składniki aktywne to znajdujące się na wysokiej pozycji ekwadorskie banany, pochodzące z upraw fair trade, miód i pantenol. W szamponie niestety znajdziemy SLS, nie ma informacji jakiego pochodzenia. Tak jak już wspominałam, jest to typowo drogeryjny skład wzbogacony ekstraktami roślinnymi, więc dla mnie bez szału.

Właściwości: Ochów i achów nad tymi produktami było dużo, jednak na moich włosach się nie sprawdziły. Szampon niestety przy codziennym stosowaniu je obciążał, próbowałam go stosować na zmianę z szamponem do włosów ze skłonnością do przetłuszczania się Kloran, a później go z nim mieszałam, jednak problem nie ustąpił. Odżywka za to była zbyt lekka na długość, gdzie mam włosy rozjaśniane, także w efekcie otrzymywałam po kilku godzinach tłusty skalp ze spuszonym dołem.

Podsumowanie: Ten duet się u mnie nie sprawdził, nie mam też ochoty na testowanie innych produktów The Body Shop. Ostatnio ogólnie mam dużego pecha do produktów włosowych, co nie otworzę od dobrych 3 miesięcy, kompletnie się u mnie nie sprawdza. Na dniach wyciągam z zapasów duet allepo od Planeta Organica, ich balsam marokański bardzo mi służył, więc mam nadzieję, że w końcu moje włosy powrócą do dobrej kondycji.