niedziela, 2 marca 2014

Styczniowe podsumowanie zakupowe

Korzystając z niespodziewanie wolnej niedzieli kontynuuję nadrabianie zaległości blogowych. Dzisiejszy jubileuszowy, bo już setny post na moim blogu będzie o tym, co przybyło do moich, już i tak przepełnionych szafek. Chwalipięctwo rozpustą czas zacząć!


Bioderma pozytywnie zachęciła mnie sobie płynem micelarnym do cery tłustej i mieszanej, więc dałam jej kolejną szansę i skusiłam się na duopacki w atrakcyjnych cenach. Zarówno komplet antyperspirantów jak i żeli do mycia twarzy kosztował 29,95 zł (jeden żel wzięła koleżanka). Dodatkowo dostałam kilka próbek, znam już te produkty, ale z przyjemnością je zużyję, a z kremu liftingującego ucieszyła się mama, gdyż mi jeszcze zdecydowanie nie jest potrzebny ^^ Antyperspirant jest już w użyciu i jestem z niego zadowolona, niedługo postaram się przygotować recenzję porównawczą kulek od Eucerina i Biodermy.


Kolejna grupka przywędrowała do mnie z wymianki, kto śledzi mojego bloga wie, że bardzo je lubię. Suchy szampon Isany już stał się moim ulubieńcem w tej kategorii, a przetestowałam kilka innych i zdecydowanie wolę go od Batiste. Co do żelu Effaclar od La Roche-Posay to już po kilku użyciach mogę stwierdzić, że dobrze oczyszcza, ale przy okazji przesusza skórę. Krem Sylveco na razie czeka na swoją kolej, dopiero będę zaczynać przygodę z tą firmą, ale muszę najpierw powykańczać to co mam już pootwierane z kremów do twarzy.


Sponataniczne zakupy w Rossmanie zaoowocowały trzema rzeczami, które w ogóle akurat nie były mi niezbędne. Najmniejsze wyrzuty sumienia mam z powodu żelu do higieny intymnej Facelle, gdyż mimo, że aktualnie używana pianka starczy mi jeszcze na dwa miesiące, to nie mam nic innego z tej kategorii w zapasach. Tym razem postawiłam na wersję Fresh. Olejki Alterra miał już chyba każdy, a ja nie, a ten był akurat w promocji. Promocję mnie kiedyś zgubią. O lakierach z zimowej edycji limitowanej Lovely naczytałam się na blogach i pod wpływem waszych wpisów zdecydowałam się na zakup, ale szczerze mówiąc nie zachwycił mnie specjalnie. Balsamów mam milion, ale ten od Tołpy udało mi się kupić za 10 zł z groszami, a nigdy nic nie miałam z tej firmy, więc teraz mam milion pierwszy. Amen.


A tutaj zbiór różności który dostałam od koleżanki, większość na kilka użyć, więc z częścią już się rozprawiłam. Nie dość, że z szafek mi się wysypuje, to jeszcze jakieś śmieci znoszę do domu, no cała ja!


Tutaj już bardziej racjonalnie, mimo, że od rosyjskich cudeniek można dostać oczopląsu, to wybrałam tylko wcierkę na porost włosów od Babuszki Agafii i drewnianą podstawkę pod mydło aleppo, które postanowiłam uwolnić z szuflady na rzecz wanny. Ale jakością to ta podkładka nie grzeszy.

To już wszystko. Było prawie, prawie z głową, chociaż połowa tych rzeczy nie była mi akurat niezbędna. Czy ktoś kiedyś widział blogerkę kosmetyczną, która nie kupiła w danym miesiącu ani jednej zbędnej rzeczy? Dla mnie jest to chyba niemożliwą niemożliwością.

7 komentarzy :

  1. Ile ciekawych kosmetyków z Biodermy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie fajne zakupy! Czekam na recenzje i niech Ci dobrze służą. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Daj znać jak sprawuje się ta wczierka na porost włosów!

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe jak ta kulka z Biodrmy się spiszę - koniecznie daj znać

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa jestem jak się będzie sprawowała wcierka Babuszki Agafii :) Co do żelu Effaclar mam takie same spostrzeżenia - oczyszcza bardzo dobrze, ale niestety mocno wysusza...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale cudeniek Ci przybyło! Żel Effaclar bardzo sobie chwalę i na dniach rozpoczynam kolejne opakowanie :) Krem brzozowy mnie zaciekawił, bardzo polubiłam kosmetyki Sylveco, a tego jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń