niedziela, 1 grudnia 2013

Projekt Denko: październik-listopad 2013

Dzisiaj pierwszy dzień grudnia, więc zapraszam was na Projekt Denko. W poprzednim miesiącu się nie wyrobiłam, więc w tym denko jest dwumiesięczne, październikowo-listopadowe. W październiku niestety zużyć nie było zbyt wiele, opuściłam się w pielęgnacji, prawdopodobnie dlatego, iż musiałam się nauczyć godzić uczelnię i pracę i jak pamiętacie, szło mi to kiepsko i ucierpiał na tym mój blog. Za to w listopadzie wyznaczyłam sobie cel zużyć jak największą ilość próbek, a jak mi poszło zobaczycie same, zapraszam!


W przeciągu tych dwóch miesięcy zużyłam 12 kosmetyków pełnowymiarowych, 12 miniaturek i 71 próbek(wow!).


1. Antyperspiranty Rexona - bardzo dobrze chronią, ale tworzą żółte plamy na ubraniach, więc więcej się nie spotkamy. Poza tym, te, które kupiłam na Dniach Karty Lifestyle w Superpharm starczyły mi na dwa tygodnie, nie jak pozostałe, na miesiąc. Dziwne. Pamiętajcie, żeby je wstrząsać przed użyciem, żeby nie brudziły, szczególnie wersja ultra dry.

2. L'Oreal, Elseve Total Repair 5, Szampon wypełniający do włosów zniszczonych i pozbawionych życia - kiedyś bardzo lubiłam wersję z cementem, ale obciążają mocno włosy ze względu na dużą zawartość silikonów. Ostatnio mocno wypadają mi włosy i zastanawiam się, czy to właśnie nie jest efekt "przesilikonowania" więc skończę ten który jeszcze mam aktualnie w łazience i więcej raczej do nich nie wrócę.


3. Nivea, diamond touch, kremowy żel pod prysznic - zapach tej wersji nie przypadł mi do gustu, po za tym żel jak żel drogeryjny. Nie planuję ponownego zakupu.

4. Isana, Zmywacz do paznokci o zapachu migdałów - tani, dobrze zmywał, nie przesuszał płytki i skórek. Już kupiłam nowe opakowanie.

5. L'Oreal, Elseve Arginine Resist, Odżywka wzmacniająca - podobnie jak z szamponem. Mocno wygładza włosy, a więc wspomaga rozczesywanie, gdyż jest naładowana silikonami. Wzmocnienia nie zauważyłam. Więcej nie kupię.

6. Decubal, Nawilżający, zmiękczający i ochronny krem do rąk - recenzowałam go tutaj, jest to dobry krem emolientowy, ale ja takiego nie potrzebuję, więc nie kupię.


7. Eveline, Slim Extreme 3D Spa!, Superskoncentrowane serum do biustu 'Total Push Up' - to jest wyrzutek, przyniosłam go z wymianki na czerwcowym zlocie, użyłam kilka razy i się przeterminowało. W składzie są nieładne konserwanty, więc dla mnie to kiepski produkt, już mam krem do biustu o fajnym, naturalnym składzie ;-)

8.  Yves Rocher, Luminelle, Mascara ultra-volume - była ok, taki zwyklaczek na co dzień, ale nie planuję powrotu, gdyż irytują mnie kosmetyki z katalogu.

9. Joanna, Rzepa, Serum wzmacniająco-regenerujące do zniszczonych końcówek włosów - kupiłam sobie serum na końcówki z alkoholem denaturatowym, to nie ma co się dziwić, że je podsusza. A sio! A ja się może w końcu nauczę czytać składy, a nie potem płakać...

10. Iwostin, Oftalin, Łagodzący roll-on pod oczy - miałam go z wymianki, nie zauważyłam za dużej redukcji cieni, chłodził fajnie, ale pod koniec miałam wrażenie, że to on mnie podrażniał. Nie kupię.


11. Vichy, Normaderm, Tonik oczyszczający i zwężający pory - to jest jeden alkoholowy denaturatowy wysuszacz. Przez tydzień stosowania nie zauważyłam żadnego oczyszczenia ani zwężenia porów. Nie kupię.

12. SVR, Lysalpha, Woda micelarna - nie podobał mi się zapach, poza tym kiepsko się spisała na mojej mieszanej cerze. Nie kupię.

13. Cetaphil, MD Dermoprotektor do skóry twarzy i całego ciała - był łagodny, ale patrząc na skład i średnie nawilżenie ciała, zachwytów nie ma, zakupu nie będzie.

14. SVR, Provegol, Żel do mycia - pachniał jak coś do toalety, słabo się pienił i był rzadki, co razem daje niewydajność, poza tym moim zdaniem skład wcale nie jest taki super delikatny. Nie kupię.

15. Johnson's Baby, Łagodny płyn do mycia ciała i włosów 3 w 1 - ani zapach, ani działanie, czy to na włosach czy ciele, mnie nie porwały. Nie zostanę fanką dziecięcych szamponów i nie kupię.


16. SVR, Xerialine, Balsam do ciała z mocznikiem - skład całkiem fajny (masło shea, mocznik 3%, alantoina, kwas mlekowy, gliceryna), ale brakuje mu tego czegoś, żeby zachwycić moje ciało. Mimo wszystko nie kupię.

17. Maseczki Pilomax. Każda starczyła mi na jeden raz.

18. Johnson`s Baby, Ochronny krem przeciw odparzeniom - strasznie długi skład, zaraz po wodzie jest cynk, więc nic dziwnego, że sporo dziewczyn stosuje go do cery trądzikowej. Ja zużyłam go na mój szanowny tyłek, na którym pojawiają się czasami krostki, ale raczej nie potrzebuję takiego produktu, więc nie planuję zakupu.

19. SVR, Xerial 10, Mleczko do ciała - mocznik fajny, parafina niefajna, będę szukać dalej czegoś do ciała z dużą zawartością mocznika, a tego pana nie zakupię.

20. Payot, Celluli-Ultra Performance - błyskawicznie się wchłonął, intensywnie pachniał, o działaniu nie da się wypowiedzieć po dwóch razach. Raczej nie kupię za względu na cenę.

21. Payot, Nawilżający balsam do ciała - skład długi jak cholera z różnistymi rzeczami, ale niezwykle skuteczny, bo moje ciało było dogłębnie nawilżone przez obiecane 24 godziny na każdym posmarowanym centymetrze. Gdyby nie cena, to bym kupiła.


A oto sterta tych 71 próbek. Sama nie wiedziałam, że aż tyle tego jest, dopóki nie zaczęłam sortować torebki denkowej!


22. Lierac, Hydra-Body, Satynowe mleczko do ciała - perfekcyjne nawilżenie - jego zapach tak mi nie odpowiadał, że nie jestem w stanie wam nawet powiedzieć, jakie są moje wrażenia po jednym użyciu. Nie kupię.

23. Propodia, Krem złuszczająco - zmiękczający na zniszczone pięty - genialny jeśli macie suche, szorstkie lub zrogowaciałe pięty! Ja na pewno kupię i napiszę wam pełną recenzję.

24 .Elancyl, Krem przeciw rozstępom dla kobiet w ciąży - moich białych rozstępów już nic nie zlikwiduje, ale mogę wam powiedzieć, że konsystencja jest lekka i szybko wchłanialna, poza tym skład jest całkiem przyjazny. Nie kupię, bo nie potrzebuję ;-)

25. Chicco, Balsam do ciała - skład na tak, ale nie chciałabym pachnieć jak bobas, więc nie kupię. Poza tym przeciętnie nawilżał i miał bardzo lekką konsystencję.

26. Pilomax, Henna Wax, Szampon do włosów głęboko oczyszczający - był mało wydajny, ale przyjazny. Mimo to szukam dalej w stronę naturalnych składów.

27. AA Sensitive Nature Spa, Mango, Ujędrniające masło do ciała - zapach to nie było mango, ale sztuczny, jak owocowe cukierki, poza tym skład na plus, ale jest średnio wydajne. Ja nie kupię ze względu na zapach.

28. Vichy, Nutriextra, Mleczko do ciała do skory normalnej i suchej - mleczko z alkoholem denaturatowym zaraz po wodzie i glicerynie. Nie.

29. Love Me Green, Organiczny Wyszczuplający Balsam Do Ciała Zielona Herbata - tym razem zapach mi się podobał, skład oczywiście też, ale cena jest zaporowa, dlatego nie kupię.

30. La Roche-Posay, Lipikar, Baume AP - ja potrzebuję nawilżania a nie natłuszania, poza tym parafinie mówię nie, a więc temu panu też.


31. Produkty Biały Jeleń - takie zwyklaki, nawet nie mam nic do powiedzenia na ich temat, oprócz olejku, który był na parafinie i był okropny, nie kupię.

32. Vichy, Dercos Neogenic, Szampon przywracający gęstość włosów - mocno oczyścił włosy, poza tym tutaj również ciężko mi coś więcej powiedzieć. Nie kupię.

33. Palmers, Żel oczyszczający do twarzy - miał tak okropny zapach, że przestawałam oddychać na czas mycia buzi. Nie kupię.

34. Iwostin, Purritin, Żel do mycia twarzy - no, nareszcie ostatnie jego saszetki. Przeciętniak, był straszliwie wydajny. Nie kupię.

35. Propodia, Codzienny krem ochronny do stóp (saszetki zaplątały się na stosiku z Iwostinem) - fajny dla osób z problemem z potliwością stóp, ja wolę spreye więc nie kupię.


36. Estee Lauder - na pierwsze spróbowanie było ok, ale nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć po takich mikro ilościach.

37. Vichy, Normaderm, Hyaluspot - nie nadaje się pod makijaż, tworzy taką gumową powłoczkę, poza tym oczywiście jest na alkoholu dentauratowym. Nie planuję zakupu, poza tym mam nadzieję, że nie będę już potrzebowała preparatów tego typu.

38. Eucerin, Hyaluron-Filler do skóry suchej - ja naprawdę lubię bogate konsystencje, ale ta była po prostu tępa. Nie kupię.

39. Maseczka z żeń-szeniem typu sheet mask - bardzo lubię maseczki tego typu, chociaż akurat w tej skład nie zachwyca. Na pewno się jeszcze u mnie pojawią.

40. Vichy, Aqualia Antiox - tym razem alkohol denaturatowy znalazł się nieco dalej w składzie, ale dalej nie.

41. Yves Rocher, Ovale Lifting, Serum modelujące owal twarzy - dostałam na zlocie, raczej nie mój przedział wiekowy. Nie.

42. Vichy, Dermablend - niestety za bogaty do mojej mieszanej cery, bardzo ładny odcień i krycie. 

43. Bioderma, Sébium, Oczyszczająca maska seboregulująca do skóry tłustej i mieszanej - droga, niewydajna i sugerowany sposób zdejmowania mi nie odpowiadają. Kupię kaolin w czystej postaci.

44. Vichy, Normaderm Pro Mat - zamiast matowić stworzył dziwną, nieco lepką warstewkę na buzi. Alkohol denaturatowy jest. Podziękuję.

45. Sephora, Rozświetlający podkład nawilżający - nawet mi ten jaśniejszy odcień podpasował, średni poziom krycia, brak alkoholu w składzie. Chyba mogłabym rozważyć.


46. Cetaphil, Łagodna emulsja do mycia - może i jest delikatna, ale patrząc na skład, to nie wiadomo za co tyle pieniędzy żądają. Nie.

47. Salvatore Ferragamo, F For Fascinating Night EDP - przyjemny zapach, ale nie skradł mojego serca, więc nie kupię.


48. Luksja Care Pro, Mleczko pod prysznic z olejem z pestek dyni - nie mój zapach, ale poza tym ok.

No i wyrzutki z kolorówki. Większości z tych rzeczy nawet nie używałam, gdyż mi nie przypasowały. Odżywki Lovely były w porzadku, lakier z Yves Rocher też, ale drogi, pilniczkowi z SuperPharm rączka odpadła już przy wyjmowaniu z opakowania i stępił się po kilku piłowaniach, kredka Delii była twarda i nawet nie próbowałam jej wkładać do oka. Krem do kamuflażu z ArtDeco był fajny, chociaż może trochę za gęsty i właził w zmarszczki pod oczami, a eyeliner z Golden Rose mógłby mieć krótszy pędzelek. 

Nie wiem czy uwierzycie, ale pisałam dzisiaj ten post przez pół dnia, zastanawiam się, ile osób przeczyta go w całości ;-) Podsumowując to dwumiesięczne denko, cieszę się, że mogę już wyrzucić te saszetki, mimo, że było tego sporo nie znalazłam zbyt wielu ciekawych produktów, które chciałabym zakupić, ale miło było dla odmiany codziennie użyć czegoś innego. Cieszę się też, że udało mi się już prawie w całości opanować kolorówkę, zostały mi tylko rzeczy które lubię i których używam, udało mi się nareszcie pożegnać z bublami i starociami, niestety mam straszny nawyk chomikowania. W zapasach też już prawie same rzeczy, które odpowiadają mi składowo i z chęcią po nie sięgnę. Ale większe podsumowanie w grudniowym denku, równo rok po rozpoczęciu projektu.

23 komentarze :

  1. Porządne denko nie powiem gratuluje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. moje ulubione serum do biustu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie opornie idą próbki, ale w końcu muszę się za nie wziąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też szły strasznie opornie i stwierdziłam, że czas najwyższy się chociaż z częścią rozprawić ;-)

      Usuń
    2. postaram się pójść za Twoim przykładem, ale czy się uda to się okaże :P

      Usuń
    3. będę trzymać kciuki ;-)

      Usuń
  4. choć tak pokaźnej liczby próbek mi nie udało się zużyć to w tym miesiącu sięgałam po nie częściej niż zazwyczaj :) imponująca liczba zużyć

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy nowy krem do biustu to Rosjanin? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ilość tych próbek jest chyba nie do pobicia :D Gratuluję zużycia! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale ci się tego nazbierało. Gratuluję zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odżywkę z Lovely lubię :))
    Ogólnie jestem tutaj pierwszy raz i pierwsze wrażenie zaliczam na duuuży plus - podoba mi się wygląd jak i Twój styl pisania. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Denko w moim stylu, czyli pokaźne. Oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podziwiam Twój zapał:) Też muszę zacząć zużywać próbki. Kompletnie o nich zapomniałam... Jutro chciałabym je jakoś rozsądnie posegregować i zrobić z nich użytek:) Zobaczymy, co wyjdzie z moich wielkich planów:)

    Nie przepadam za kosmetykami Vichy. Wszystkie, za wyjątkiem kremu rozjaśniającego przebarwienia Idealia, sprawiały, że moja mieszana cera przypominała papier ścierny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zużyłam, potestowałam, a ile miejsca wolnego się zrobiło ;-) Taki próbki zajmują go więcej niż są tego warte!

      Ja z tego co testowałam z Vichy to tylko Hyaluspot był w ok z kwasem salicylowym i LHA, reszta niestety mi nie odpowiadała.

      Usuń
  11. Łołoło :D Ale się tego nazbierało; ) Uwielbiam zmywacz z Isany !! <3
    BTW dodaje Ciebie do obserwowanych :*

    OdpowiedzUsuń