środa, 5 czerwca 2013

RECENZJA: Oriflame, Silk & Smooth, Kulkowy dezodorant opóźniający wzrost włosków

Hej dziewczyny! To już połowa tygodnia :-) Nie możecie się doczekać weekendu, czy wręcz przeciwnie, nie wiecie, gdzie się podziały te 3 dni? Mi się nigdzie nie spieszy, w weekend i tak trzeba wstać i zrobić co jest do zrobienia, więc dla mnie bez różnicy czy piątek, czy świątek.
W maju byłam mniej aktywna na blogu i mam trochę zaległych kosmetyków do zrecenzowania, więc lecimy z tym koksem!

Oriflame, Silk & Smooth, Kulkowy dezodorant opóźniający wzrost włosków



Opis producenta: Kulkowy dezodorant z jedwabiem i bawełną. Zawiera ekstrakt z arniki i składnik opóźniający wzrost włosków. Zapewnia 24-godzinną ochronę przed poceniem się. Stosować codziennie pod pachami.

Pojemność: 50 ml

Cena: 12,90 zł

Kulka jak kulka, się obraca ;-)

Skład: Aqua, Aluminum Chlorohydrate, Dicaprylyl Carbonate, Ceteareth-12, Steareth-2, Stearyl Alcohol, Dimethicone, Ceteareth-20, Propylene Glycol, Parfum, Hydrolyzed Soy Protein, Distearyl Ether, Gossypium Oil, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Hypericum Perforatum Extract, Arnica Montana Extract, Hamamelis Virginiana Extract, Urea, Salix Alba Bark Extract, Phenoxyethanol, Sodium Citrate, Silk Amino Acids, Sodium Chloride, Menthol, Citric Acid, Salicylic Acid.

Białe ślady, a fu!

Moja opinia: Na wstępie chcę zaznaczyć, że w międzyczasie kulka zmieniła szatę graficzną i nieco skład (pojawił się np. paraben), więc proszę wziąć pod uwagę, że moje wrażenia będą dotyczyć starej wersji. Kiedyś w moim domu królowały kulki z Avonu i Oriflame i patrząc wstecz, nie były to dobre czasy. Ale cóż poradzić, skoro katalogi kusiły, a moja mama lubi katalogi (teraz jest uzależniona od Yves Rocher, ale to i tak już lepiej) :D Jeśli chodzi o tego konkretnego delikwenta, to jego regularna cena do najniższych nie należy, ale co chwilę znajdziemy go w jakiejś promocji. Skład ani grzeje, ani chłodzi, po prostu źle nie jest. Do opakowania również nie mam zastrzeżeń, gorzej jednak jest z zawartością. Mi osobiście nie odpowiada zapach dezodorantu, ale jak wiadomo, jest to kwestia indywidualna. Ja znielubiłam go od samego początku, kiedy po użyciu wyszłam na miasto, a był to ciepły, słoneczny dzień i idąc chodnikiem pomyślałam "Co tu tak nieświeżo pachnie?". Szybko ustaliłam, że to ja wydzielam ten odorek, a sprawcą zamieszania jest rzeczona kulka. Jej zapach kojarzy mi się z kimś kto zapomniał użyć dezodorantu, a chyba nie o to producentowi chodziło. Dodatkowo zapewnia bardzo średnią ochronę przed poceniem i zostawia pod pachami biały nalot, który zaprezentowałam wam na zdjęciu powyżej. Nie jest go dużo, ale nie powinno być w ogóle! Koniec końców kumplujemy się w nocy, kiedy nie potrzebuję nic wyszukanego, ale już niedługo się pożegnamy i nie będę za nim ronić łez, a wam odradzam przygody z katalogowymi kulkami :-)


Przypominam też o moim rozdaniu ;-)

9 komentarzy :

  1. Ja jakoś wolę dezodoranty w sprayu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja od roku też, to już ostatnia kulka z zapasów ;-)

      Usuń
  2. mi też bez różnicy, czy jest poniedziałek, środa, czy piątek - weekend i tak spędzę w pracy ;)
    co do dezodorantu, to u mnie nigdy nie sprawdzały się żadne katalogowe kulki, więc od lat wierna jestem Rexonie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też ostatnio polubiłam się z rexoną, tylko jak pisałam w denko, po przejściach z niveą boję się polskiej wersji

      Usuń
  3. Teraz wiem czego nie kupować z ich katalogu ;) Z Oriflame lubię tylko żele pod prysznic i wody toaletowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja polubiłam tylko kulki brązujące

      Usuń
  4. Katalogowe kulki to nic dobrego. Miałam raz i z podkulonym ogonem wróciłam do Nivei :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, jeszcze nie widziałam dobrej kulki z katalogu, a jak pisałam przez mój dom przewinęło się ich naprawdę sporo

      Usuń
  5. Ja jestem wierna 'kulkowanej' Rexonie:)

    OdpowiedzUsuń