niedziela, 7 kwietnia 2013

RECENZJA: L`Biotica, Biovax Latte, Intensywnie regenerująca maseczka odbudowa osłabionych włosów + proteiny mleczne

Dzisiaj recenzja maseczki do włosów, której nie zdążyłam zrobić zdjęć zanim się skończyła, za co was bardzo przepraszam, gdyż konsystencję będziecie musiały sobie wyobrazić :) Maseczkę kupiłam z kuponem w SuperPharm za 10,99 zł, co nie jest wygórowaną ceną, a znajdziecie ją tam prawie co dwa tygodnie, z tym, że po nowym roku jest już za 11,29 zł.

L`Biotica, Biovax Latte, Intensywnie regenerująca maseczka odbudowa osłabionych włosów + proteiny mleczne

Opis producenta: Intensywnie regenerująca maseczka Biovax LATTE opracowana została przez specjalistów w celu zagwarantowania Twoim osłabionym włosom jak najlepszej kondycji.

Proteiny mleczne już od starożytności uważane były za eliksir młodości!!! Zawierają duże ilości minerałów, takich jak: potas, wapń, sód, miedź, kobalt, jod, cynk, mangan, chlor, fosfor, witaminy A, D, C, B1, B2 i K oraz białko i kwasy tłuszczowe. Posiadają zdolność naprawiania przerwanych wiązań keratyny, dzięki czemu odbudowują nawet ekstremalnie zniszczoną strukturę włosa.
Produkty z serii BIOVAX LATTE przeznaczone są do włosów:

    -bardzo osłabionych i zniszczonych,
    -pozbawionych blasku i szorstkich,
    -łamliwych o rozdwajających się końcówkach.

Nowa maseczka Biovax dba nie tylko o zdrowie i kondycję Twoich włosów, ale również zapewnia im gruntowną ochronę i bezpieczeństwo. Biovax to oryginalne połączenie Zdrowia, Bezpieczeństwa i Profesjonalnej Pielęgnacji w jednym preparacie.

Proteiny Mleczne posiadają zdolność naprawiania przerwanych wiązań keratyny, dzięki czemu odbudowują osłabioną i zniszczoną strukturę włosa.
Kompozycja olejku ze Słodkich Migdałów oraz Miodu silnie nawilża, zmiękcza i odżywia włosy, nadając im piękny połysk.
100% ekstrakt z Henny ułatwia aktywnym składnikom wnikanie do wnętrza włosa i jego cebulki.

Biovax to gwarancja BEZPIECZEŃSTWA!
- nie zawiera substancji drażniących:

    bez PARABENÓW,
    bez SLS (SODIUM LAURYL SULFATE),
    bez SLES (SODIUM LAURETH SULFATE),
    bez GLICOLU PROPYLENOWEGO.

Efekty na włosach:

    -mocne, zdrowe włosy,
    -zmniejszona łamliwość,
    -zadbane, nierozdwojone końcówki,
    -jedwabisty połysk.

Pojemność: 250 ml

Cena: od 11 do 20 zł

SKŁAD: AQUA, CETYL ALCOHOL, CETRIMONIUM CHLORIDE, CETEARYL ALCOHOL (AND) CETEARETH - 20, HYDROLYZED MILK PROTEIN (AND) LACTOSE, AMODIMETHICONE, ISOPROPYL MYRISTATE, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS (SWEET ALMOND) OIL, ACETYLATED LANOLIN, GLYCERIN, LAWSONIA INERMIS EXTRACT, MEL (HONEY) EXTRACT, GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE, HYDROLYZED SILK, PARFUM, BENZYL ALCOHOL (AND) METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE (AND) METHYLISOTHIAZOLINONE, CITRIC ACID, TRIETHANOLAMINE, HEXYL CINNAMAL, POTASSIUM SORBATE

Pusto :(

Moja opinia: Maseczka jest zamknięta w wygodnym szczelnym, plastikowym opakowaniu, więc bez obaw mogłam ją trzymać na wannie. Nie miałam też problemu z otwieraniem, pokrywka porządnie trzyma się słoiczka. Łatwo też poradziłam sobie z wybraniem resztek, po prostu wsadziłam włosy do środka i nie zmarnowała się ani krztyna :) Produkt ma konsystencję budyniu i bardzo ładnie "budyniowo" pachnie, charakterystycznie dla maseczek mlecznych, ale nie był to zapach, który by mnie uzależnił od siebie. Aplikacja też nie była skomplikowana, gdyż maseczkę można nakładać na skalp. Do maseczki dołączony jest czepek, który był dla mnie bardzo przydatny, gdyż maseczkę trzymałam dłużej niż zaleca producent, bo około godziny. 250 ml starczyło mi na sześć razy, na moje cienkie, ale długie włosy. Po pierwszym użyciu była zachwycona efektem, włosy były nawilżone, genialnie się układały, były mięciutkie, aż cały czas miałam ochotę ich dotykać. Niestety przy kolejnych użyciach zniknął efekt dobrego układania się włosów, poza tym zauważyłam, że maseczka obciążała mi włosy i przyspieszała ich przetłuszczanie. Ostatnią aplikację postanowiłam wykonać przed myciem, na wilgotne włosy, niestety maska szybko zastygła nawet pod czepkiem i również nie udało mi się uzyskać tego wow, co za pierwszym razem. Nie można jej odmówić bardzo dobrego nawilżenia, ale jeśli chodzi o łamliwość i zabezpieczanie końcówek, to moim zdaniem lepiej sprawdzi się dobra odżywka używana po każdym myciu włosów. Może jeszcze kiedyś wrócę do Biovaxa, ale na razie będę szukać dalej.

10 komentarzy :

  1. Ja tą maską jestem zachwycona, u mnie sprawdziła się świetnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tą maskę uwielbiam i właśnie kończę półlitrowe opakowanie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A moje włosy bardzo polubiły tą maskę :) byłam z niej na prawdę zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Konsystencja podobna do mojego Kollosa ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Za taką cenę warto ją wypróbować zwłaszcza, że tyle osób ją chwali.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja siostra ją uwielbia - ja wręcz przeciwnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Najlepszy (jak dla mnie) wax <3

    OdpowiedzUsuń
  8. przyznam szczerze, że dawno już nie byłam w posiadaniu biovax'u, a szkoda, miło wspominam ; )

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak zużyję swoją, może skuszę się na tę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. pokazanie pustego pudełka maski stanowi moim zdaniem o niedorozwoju umysłowym.

    OdpowiedzUsuń