niedziela, 10 marca 2013

Zakupy w Niemczech: Primark i Drogerie Market

Jak już wspominałam, dzięki mojej kochanej uczelni miałam okazję pojechać do Hannoveru za zawrotną cenę 25 zł, spędzić przeurocze kilkanaście godzin w autokarze i poczuć wszystkie kości, szczególnie kręgosłup, ale te niedogodności wynagrodziły mi zakupy w Primarku i DM. Jako, że moja dewiza brzmi "W Niemczech nie dość, że jest taniej, to produkty są lepsze jakościowo." ładowałam do koszyka ile wlezie. Nie przynudzając już dłużej oto, co przywiozłam.


Tym razem Primark mnie niestety zawiódł, nie znalazłam ani jednego ciucha, który by mi się naprawdę spodobał, więc zakupiłam trochę basiców i dupereli.


Z braku laku do koszyka wpadła torebka, chociaż miałam już żadnej nie kupować, bo mam aż nadto. Ale, że nie chciałam wrócić z samymi skarpetami i majtami, to oto zielone cudo będące bardziej ozdobą niż torebką dołącza do mojej kolekcji (nie było już pudrowej-różowej wersji, gdyby była to bym pewnie miała kolejną pudrowo-różową torebkę, a tak mam w końcu jakąś w innym kolorze ^^) 10 euro


Kuferek na kosmetyki trafił do mnie na podobnej zasadzie co torebka, jest ładny, różowy, ma kokardkę i będzie ozdabiał toaletkę. W środku nie ma żadnych przegródek czy kieszonek, ale kupowałam go z myślą tylko i wyłącznie przechowywania kosmetyków, coby się nie kurzyły. 6 euro


Bardzo, ale to bardzo lubię t-shirty z Primarka. Nie rozciągają się, szew jest zawsze na swoim miejscu, są dłuższe, ale nie przesadnie długie, ładnie przylegają do ciała, nie umierają po kilku praniach. Nr 2,4,5 z krótkim rękawkiem po 3 euro, nr 3 miętowa bokserka za 3,5 euro i pierwsza na cienkich ramiączkach za 2,50 euro, nie przepadam za takimi, ale akurat potrzebowałam do sukienki, która ma całą koronkową górę i brak wszytego czegokolwiek pod spód :P


Gumki opaski (stwierdziłam, że mogą być fajne) i zwykłe gumki do włosów (szkoda, że nie pakują samych grubych ;/) po 1,50 euro.


Rajstopy z wyprzedaży, czarne 2 euro z 4, szary melanż 1 euro z 3 i oczywiście 7 par stopek za 3 euro, zawsze kupuję nową paczkę jak jestem w Primarku, nie są super wytrzymałe, ale nie żal mi ich wyrzucać :)


Składane pudełko do przechowywania rzeczy za 4 euro. Przymierzałam się do niego chyba już ostatnim razem, ale koniec końców nie wzięłam, tym razem nie było ciekawych ubrań więc nadszedł jego czas. Jeszcze nie wiem, co będę w nim trzymać, ale na pewno się przyda, a jak wymyślę co jeszcze mogłabym tam pochować, to możliwe, że dokupię więcej, bądź inne z zestawu.

Wypełniacz do koka za 1,50 euro. Jeśli będzie ze mną współpracował to uznam wydatek za udany ;)

Zabrakło zdjęcia majtek, zwykłe bawełniane o kroju damskich bokserek były po 1,50 euro, koronkowe za 2 euro, a czarne z falbankami za 3 euro. Nie jest to super tanio jak w paczkach, ale nie polubiłam się z tymi paczkowanymi.


Upolowałam też jegginsy w New Yorkerze za 4,95 euro marki Ann Christine, której nie widziałam w Polsce.

A teraz to na co pewnie najbardziej czekacie, czyli zakupy kosmetyczne!


Niestety miałam na nie bardzo mało czasu, może z 10 minut, nawrzucałam do koszyka co się dało i wybiegłam :P Zapomniałam o olejkach Alverde, mówi się trudno, kupię następnym razem ;-) Swoją drogą, nie wiem kiedy to wszystko zużyję, chyba za jakieś dwa lata biorąc pod uwagę, że roczne zapasy mam już w domu, haha.


1. Alverde, Repair-Haarbutter Avocado Sheabutter - wzięłam, bo tonia zachwalała na swoim blogu :P 3,45 euro / 200 ml

2. Alverde, Korperbutter Blutorange Holunderblute - na razie mogę wam tylko powiedzieć, że pachnie obłędnie w opakowaniu 2,95 euro / 200 ml

3. Balea Young, Bodycream Zuckerschnute - wzięłam, bo musiałam mieć to opakowanie, pachnie bardzo słodko, ma konsystencję masła 2,45 euro / 200 ml

4. Balea, Bodycream Indian Chai - hm, inaczej sobie wyobrażałam ten zapach xD  ale jest ciekawy, bardzo intensywny na ciele i z przyjemnością się nim rozkoszowałam przed zaśnięciem. Krem błyskawicznie się wchłania, bardzo dobrze nawilża skórę normalną, może być za słaby do suchej. Kupiłam dwa opakowania, bo za długo o nim marzyłam i oglądałam na zdjęciach w Internecie, ale już wiem, że zużyję z przyjemnością! 2,45 euro / 200 ml


Dezodoranty kupiłam akurat w Rossmanie, Rexony za 1,75 euro, a mała Isana do torebki za 0,50 euro. Chciałabym tutaj też wyjaśnić, dlaczego kupuję w Niemczech coś co jest w Polsce i wcale powodem nie jest to, że jest tańsze. Po prostu polskie wersje dezodorantów nadają się tylko i wyłącznie do śmieci. Od wakacji używałam Nivei Invisible kupionej w Niemczech, byłam bardzo zadowolona od samego początku do końca i jak się skończyła, zakupiłam pozornie ten sam dezodorant w polskiej drogerii. Kiedy go użyłam, myślałam, że się popłaczę! Jedyne co robił, to wielkie mokre, białe plamy pod pachami, które nie wysychały. Tragedia, tragedia i jeszcze raz tragedia. Po tym incydencie postanowiłam, że nie kupię już żadnego antyprespirantu w Polsce. Rexonę już używałam, wszystko jest w porządku, cały dzień idealna ochrona przed poceniem, a Isanę mam już sprawdzoną :)


Żeli, a żeli, a domu karton zapasów ^^

1. Balea, Creme-Öl Dusch-Peeling Indian Chai - też wzięłam dwa, bo za dużo się o nim namarzyłam ^^ Miałam kiedyś miodowy peeling myjący z Balei i bardzo, bardzo go lubiłam, zobaczymy jak ten się sprawdzi. Zapachu nie czuję za dobrze w tubce, więc ocenię jak go użyję pod prysznicem ;) 1,45 euro / 200 ml

2. Balea, Dusch Lotion Beautiful Berries - trafił do koszyka, bo miał napis Limited Edition :P bachnie bardzo ładnie i świeżo, owocowo. Ciekawi mnie konsystencja tego "mleczka". 1,45 euro / 200 ml

3. Balea, Dusche & Ölperlen Queen of the night - wzięłam, bo jeszcze nie miałam olejku pod prysznic, dodatkowo zaciekawiły mnie te drobinki. 0,95 euro / 250 ml

4,5,6. Żele pod prysznic, różne rodzaje z limitowanych edycji, z letnich był na razie tylko ten. Zapachy mają obłędne i są śmiesznie tanie. Nie brałam podwójnie tylko dlatego, że nie wiem czy życia by mi starczyło na zużywanie tego :P 0,65 euro / 300 ml


1. Balea, Summer Glam Bodylotion - pachnie dokładnie jak lato! Nie mogę się doczekać wakacji, będzie idealny. Tanio i bez parafiny za 1,95 euro / 200 ml (nie wiem czemu ta wersja była droższa)

2. Balea, Brazil Mango Bodylotion - piękny zapach mango na lato. 1,25 euro / 200 ml

3. Balea, Handlotion Sheabutter Arganol - ostatnio chcę mieć wszystko co zawiera olejek arganowy, bo wszędzie o nim trąbią :P Zapach dość ciężki, ale przyjemny, błyskawicznie się wchłania. Swoją drogą, czy ktoś jest mi w stanie powiedzieć, czy mogę go też używać jako mleczka do ciała? 1,75 euro / 300 ml

4. Balea, Dark Glamour Creme Seife - wzięłam bo to limitka :P Pachnie jak mydło i było tanie. 0,65 euro / 500 ml


1. Balea, seria do blond włosów, szampon 1,45 euro / 250 ml, odzywka 1,45 euro / 200 ml

2. Alverde, Feuchtigkeits-Shampoo Aloe Vera Hibiskus, szampon 1,95 euro ./ 200 ml, odżywka 2,25 euro / 200 ml

3. Alverde, Repair-Shampoo Traube Avocado , szampon 1,95 euro ./ 200 ml, odżywka 2,25 euro / 200 ml

Podsumowując, Balea śmiesznie tania, pięknie pachnie, ale ma kiepskiej jakości opakowania, a Alverde też wcale nie takie drogie. Widziałam też, że szampony i odżywki Johna Friedy są za 4,95 euro a w Polsce aż 35 zł w regularnej cenie... Generalnie jestem zadowolona z zakupów, tylko ciekawe kiedy kosmetyki doczekają się swojej kolejki na zużywanie :P

26 komentarzy :

  1. Jeju jeju jeju ! Balea'i i alverde zazdroszczę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie życzę ci możliwości zrobienia zakupów w dm ^^

      Usuń
  2. śliczna ta torebka :) ale zupełnie mnie rozwaliły zakupy z Balea :D ciekawe co koleżanki z uczelni powiedziały jak wparowałaś do autobusu z tymi siatami :)))) zazdroszczę takiej ilości kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jechaliśmy na targi technologiczne, więc prawie sami faceci byli, ale tak, wszyscy patrzyli się na mnie i moją przyjaciółkę jak na wariatki ^^

      Usuń
  3. o widzę tu swoich ulubieńców :D też chcę coś z nowych limitowanek <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chcę wszystko to, czego nie mam z balei i alverde ^^

      Usuń
  4. To masło do ciała grapefruit i bez to najchętniej bym Ci zabrała, bo moje wzięła bratowa a faktycznie pachnie obłednie!
    A grube i dobre jakościowo gumki do włosów kupisz w HM. Kupuję je co jakiś czas i jak na razie żadna mnie nie zawiodła. Zawsze gubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj pachnie, to fakt ^^ a komu ja bym wtedy zabrała? :D
      nie lubię H&Mu, więc nie chcę od nich gumek, zresztą chyba wychodzą drożej

      Usuń
  5. te szampony z hibiskusem wywoluja lupiez i podskorne gule, wiele blogerek i vlogerek juz o tym pisalo :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś nie mogę znaleźć tych wpisów anonimie, za to sporo pozytywnych opinii znalazłam

      Usuń
  6. O mamo jakie zakupy, ja właśnie wybieram z p2 cosmetics, bo mój Tż jutro będzie w DM i coś mi przywiezie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już żałuję, że nie wzięłam więcej i tego, czego nie było na półkach, a chciałam :P

      Usuń
  7. hahaha, to wygląda jakbyś szła przez regały w wrzucała tak całą reką wszystko jak leci do koszyka :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Rany.. aż mi się zachciało iść na zakupy! :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne zakupy. Muszę się przyjrzeć tym masłom z Alverde. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Extra łupy - najbardziej zazdroszczę Ci wizyty w Primanim i tych wszystkich uroczych gadżetów;)

    OdpowiedzUsuń
  11. O żesz Ty orzeszku :D Ile wspaniałości! A te ceny kosmetyków mnie rozwaliły! Żele pod prysznic za 0,65Euro? Przecież to koszmar - ja kupiłabym ich chyba z 30 :P chociaż zapasy mam i tak na dobry rok :P
    ale marzę o tych kosmetykach z Alverde i Balei od dawna...

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne zakupy. Kusisz, żeby się na nie wybrać osobiście ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja również z siostrą kochamy Primark i staram się jeździć do niego tak często jak się da :P Chociaż nie mam najbliżej :/ Ale już pod koniec tego roku otwierają mi Primark 10 minut od mojego domu :D Już odkładam kasę na zakupy <3 !
    A produkty Balea poznałam dzięki mojej kochane siostrze,która mieszka w Niemczech i robi mi zakupy :)
    Pozdrawiam,M.

    OdpowiedzUsuń