wtorek, 19 marca 2013

Recenzja: Nuxe, Rêve de Miel®, Ultrakomfortowy krem do twarzy na dzień

Jakiś czas temu pokazywałam wam moje zakupy dermokosmetyków w Tesco, które zrobiłam po bardzo okazyjnych cenach, ze względu na dużą obniżkę. Dzisiaj przyszedł czas na recenzję pierwszego z nich, Ultrakomforotowego kremu do twarzy na dzień od Nuxe z serii Rêve de Miel®. Niestety nie polubiłam się z nim, wręcz zrobił mi krzywdę, ale chcę zaznaczyć, że z resztą zakupionych produktów wstępnie się zaprzyjaźniłam, więc tylko ten gagatek to taki niewypał. Pisałam wam też, że do olejku antycellulitowego dołączona była miniaturka suchego olejku do ciała, włosów i twarzy, ale miała dużo krótszy termin ważności i trafiła do mnie już po terminie 3 lat od produkcji, pisałam w tej sprawie do firmy Nuxe, ale nie raczyli nawet odpisać, więc ich stosunek do klienta jest poniżej poziomu.


Opis producenta: Skuteczność dzięki naturze Ten odżywczy krem o doskonale wchłaniającej się i niezwykle przyjemnej konsystencji natłuszcza, łagodzi, naprawia skórę i zabezpiecza ją przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, przez cały dzień otulając ją ochronnym „kokonem”.
Dobrodziejstwo dla mojej skóry Intensywnie odżywiona (91%*) skóra odzyskuje uczucie komfortu (86%*), a wrażenie napięcia znacząco się zmniejsza (91%*).
*Test użytkowania przeprowadzony pod kontrolą dermatologiczną na 21 ochotnikach badanych podczas 28 dni stosowania preparatu – odsetek badanych zgadzających się z przytoczonym twierdzeniem.
Najważniejsze aktywne składniki Doskonale wchłaniający się krem pielęgnacyjny natłuszcza (pochodna oleju ze słonecznika, ceramidy z krokosza barwierskiego, szlachetne olejki roślinne), łagodzi (owies, olejek arganowy, masło shea), naprawia (miód) i chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi (witamina E, wyciąg ze słonecznika). Intensywnie odżywiona skóra odzyskuje długotrwałe uczucie komfortu.


Pojemność: 50 ml

Cena: ok. 75 zł, mi się udało kupić go za 32,59 zł

Skład: aqua (water), diethylhexyl carbonate, octyldodecanol, dimethicone, tribehenin peg-20 esters, butylene glycol, behenoxy dimethicone, polymethylsilsesquioxane, propylene glycol dicaprylate/dicaprate, glycol palmitate, pisum sativum extract, glycerin, imperata cylindrica, mel, dimethicone crosspolymer, mannitol, tocopherol, isodecyl neopentanoate, caprylic/capric triglycerides, polyacrylamide, carbomer, proline, parfum, tromethamine, ammonium glycyrrhizate, c13-14 isoparaffin, rubus chamaemorus seed oil, vaccinium myrtillus seed oil, oxycoccus palustris seed oil, hydrogenated coco-glycerides, irvingia gabonensis kernel butter, soybean oil, aesculus hippocastanum extract, solanum lycopersicum, beta-carotene, daucus carota sativa, rosmarinus officinalis leaf extract, helianthus annuus seed extract, aucoumea klaineana resin extract, larix europaea wood extract, peg-8, acylated glycol stearate, tetrasodium edta, tristearin, glycogen, laureth-7, butylparaben, ethylparaben, alanine, phenoxyethanol, methylparaben, isobutylparaben, propylparaben, caffeine, zinc gluconate, polysorbate 80, benzyl salicylate, coumarin, citronellol, limonene, linalool.


Moja opinia: Krem znajduję się w dość ciężkim szklanym, odkręcanym słoiczku, więc trzeba uważać, żeby nam nie spadł, ale za to można bez problemu wydobyć go do samego końca. Całość schowana jest w kartonowym pudełeczku bez dodatkowych ulotek, gdyż firma Nuxe oszczędza papier i wszystkie dodatkowe informacje nadrukowane są wewnątrz kartonika. Zawartość dodatkowo zabezpieczona jest sreberkiem, więc mamy pewność, że krem nie był otwierany. Krem na konsystencję masła i bardzo intensywny zapach, który ja określiłabym jako słomiano-słonecznikowy. Krem pozostawia tłusty film na twarzy, gdyż jest to krem natłuszczający, więc ja go stosowałam na noc i sporadycznie na dzień, gdyż dla mnie nałożenie makijażu na coś takiego zupełnie odpada. Niestety nie dane mi było doznać jego odżywczych właściwości, gdyż nasz romans skończył się po kilku użyciach, a szkoda, bo chciałam zregenerować moją suchą cerę po zimie. Nakładałam go w naprawdę mini-mini ilościach, a zapchał mnie niesamowicie, znalazłam również inne opinie na temat tego kremu, które dotykały tego problemu. Zresztą ma wysoko w składzie substancje komedogenne, więc nic dziwnego. Nie dość, że pojawiły się podskórne krostki, to doszły do tego wielkie ropne gule... Szybko się pożegnaliśmy, dwa tygodnie zajęło mi naprawianie jego szkód, a krem dostała mama i używa go w niesamowitych ilościach na jedną aplikację i jest zadowolona, więc jeśli macie cerę skłonną do zapychania i niedoskonałości, odradzam wam inwestowanie w ten, wcale nietani, krem.

4 komentarze :

  1. Szkoda, że kosmetyk się nie sprawdził. Ja staram się używać kremów o lżejszej konsystencji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak długi skład nie wróżył nic dobrego. Szkoda bo podobno kosmetyki Nuxe są bardzo fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście skład jest strasznie długi...

      Usuń
  3. New Diet Taps into Revolutionary Plan to Help Dieters Lose 20 Pounds within Just 21 Days!

    OdpowiedzUsuń