czwartek, 7 lipca 2016

Soniczna szczoteczka do twarzy z Biedronki

Cześć,
znowu bardzo długo mnie tutaj nie było, być może będę mogła powrócić po przeprowadzce, niestety na razie nic nie mogę obiecać. Jednak postanowiłam pojawić się z informacją o ciekawym gadżecie, który od dzisiaj znajduje się w ofercie Biedronki. Jest to soniczna szczoteczka do twarzy. Kosztuje 32,99 zł, w zestawie znajdziemy bateryjki. Ponieważ uwielbiam wszelkie nowinki, postanowiłam sprawdzić cóż to takiego. 


Przede wszystkim przy zakupie dość długo oglądałam różne egzemplarze, gdyż jakość wykonania wypustek jest różna, chwilę mi zajęło zanim znalazłam egzemplarz bez wad. Moim zdaniem posklejane, czy ostro zakończone elementy będą znacząco wpływać na jakość pracy szczoteczki, a wręcz mogą zrobić krzywdę, więc koniecznie dobrze się jej przyjrzyjcie, zanim udacie się do kasy. Po pierwszym użyciu mogę stwierdzić, że na pewno szczoteczka jest bardzo delikatna, moim zdaniem sprawdzi się dla cer wrażliwych. Nie sądzę, że tak jak przy szczoteczkach z włosiem, da się nią zrobić krzywdę czy uszkodzić naskórek. Wypustki są elastyczne, delikatnie wibruje masując skórę. Do wyboru mamy dwie prędkości: wolniejszą do masażu i szybszą do oczyszczania.


Przy pierwszym użyciu najpierw nałożyłam żel na wypustki i przyłożyłam szczoteczkę do twarzy rozpoczynając oczyszczanie, ale okazało się, że utknął i lepiej zadziałało rozprowadzenie go po twarzy palcami. Być może zależy to od żelu, ja używałam kremowego żelu do demakijażu marki Nuxe, który sam w sobie się nie pieni i jest dość gęsty. Jak efekty? O tym myślę, że będę mogła wypowiedzieć się najwcześniej za jakieś trzy miesiące. Buzia jest czysta, ale bardziej interesuje nas, czy szczoteczka przyczyniła się do poprawy stanu skóry, prawda? Nigdy wcześniej nie miałam szczoteczki sonicznej, nie mogę jej porównać do osławionej Luny Foreo, ale myślę, że w tej cenie warto sprawdzić, czy taki gadżet nam pasuje i czy ewentualnie chcemy zainwestować w droższy produkt.

Co wy sądzicie? Ktoś już się skusił? Jakie jest wasze pierwsze wrażenie? Koniecznie dajcie mi znać!

środa, 16 września 2015

Przydatne gażdety kosmetyczne - osłonki na pędzle

Dzisiaj chciałabym wam pokazać mój najnowszy gadżet kosmetyczny, jakim są osłonki na pędzle. Wiem, że Ameryki nie odkryłam, ale może uda mi się przekonać chociaż jedną z was, że warto się w niego zaopatrzyć. Moje pędzle generalnie siedzą w domu w znanym całej blogosferze świeczniku SKURAR z Ikei, maluję się nimi i odkładam na miejsce. Jednak po dwóch latach zauważyłam, że pojedyncze włoski zaczęły im brzydko odstawać, a spowodowało to najprawdopodobniej ocieranie się pędzli o siebie podczas wyjmowania/wkładania. 


Aby się uchronić przed większymi szkodami, postanowiłam zamówić siateczkowe osłonki na pędzle. Po chwili poszukiwań udało mi się znaleźć zestaw 10 sztuk na Aliexpress w cenie 0,50 dolara czyli za 2 zł z wliczoną już przesyłką. Dotarły do mnie w nieco ponad dwa tygodnie, wszystko zgodnie z opisem. Jak widzicie dopasowują się do pędzli różnych rozmiarów, nie spadają z tych cieńszych i nie miałam problemu z nałożeniem osłonki na pędzel do pudru z Sephory w rozmiarze XL, więc i na te największe zmieszczą się bez problemu. Wydatek nie jest duży, a sprawi, że nasze pędzle będą nam służyły jak najdłużej. Co sądzicie o takim rozwiązaniu? Ja już zamówiłam kolejne, aby każdy mój pędzel miał swoją zbroję.

Osłonki kupiłam tutaj.